Śpiąca królewno obudź się…

Śpiąca królewno obudź się…

Zainspirowana artykułem zamieszonym w jednym z numerów Wysokich Obcasów postanowiłam poszukać sposobów na ospałość. Jakoś trzeba sobie z nią radzić i przypuszczam, że każda osoba z chorą tarczycą ma swoje sposoby na ospałość i inne nieprzyjemne objawy. Gdzie się udałam przede wszystkim? Oczywiście na stronę Mary Shomon, by sprawdzić co radzi nam tarczycowe guru z Ameryki. I wiecie co? Przede wszystkim rzuciła mi się w oczy pewna oczywistość. Mianowicie okazuje się, że czasem problem ospałości może być kwestią niewyspania!varikosette ราคา

Śpij ile chceszまぶた しわ

Ja osobiście od dawna już nie zarywam nocy, więc kwestia niewyspania raczej mnie nie dotyczy, ale być może niektórzy z was sypiają źle, albo zbyt mało co jest w zasadzie normą w dzisiejszych czasach. Faktem jest, że potrzebujemy różnych ilości czasu by się wyspać, ale uśredniając przyjmijmy, że jest to ok. ośmiu godzin, czy śpicie tyle, czy może zdarza wam się niedosypiać tj. spać po sześć godzin czekając na weekend by w końcu odespać zaległości? Tyle, że tak się przecież nie da. Tak jak nie można wyspać się na zapas tak samo nie można zrekompensować sobie braku snu z kilku dni. To niestety w ten sposób nie działa.titan gel efeito

Jeszcze jedna ważna informacja: chorobom tarczycy może towarzyszyć chrapanie i bezdech. Jeśli zaobserwujecie u siebie te objawy wiedzcie, że to kolejny powód niewyspania. Bezdech i chrapanie zaburzają rytm snu i sam sen toteż i je, jeśli występują, warto podleczyć.varikosette krem kullananlar

Ćwiczdrivelan efect

Wśród rad, które znalazłam na stronie zabrakło mi jednego – większego nacisku na ćwiczenia, które zwiększają poziom energii życiowej i niechby to była jedynie bardzo statyczna joga ( o jodze hormonalnej wspominałam w jednym z wcześniejszych tekstów) po serii ćwiczeń będziemy przynajmniej lekko ożywione. Jak wyczytałam na stronie Charlesa Poliquina (kolejny guru – tym razem od kulturystyki naturalnej) poziom energii w ciągu dnia rośnie jeśli ćwiczeniom oddamy się z rana. Jednym słowem konieczne byłoby wygospodarowanie przynajmniej kilkunastu minut każdego ranka (po solidnie przespanej nocy) na to by dobudzić się i pobudzić ćwiczeniami na resztę dnia. Faktem jest, że się nie chce – a przełamanie lenistwa tj. ospałości, niechęci, czasem chandry czy wręcz depresji wydaje się graniczyć z cudem, ale zgodnie z pewną zasadą (jej nazwy niestety nie pamiętam) siedmiokrotne powtórzenie jakiejś czynności, czy też siedmiokrotne zmobilizowanie się do niej sprawia, że czynność ta staje się swego rodzaju nawykiem, do jej wykonania nie trzeba się już później jakoś specjalnie zmuszać. No cóż, proponuję poćwiczyć przez tydzień. Mnie, za pierwszym razem, się nie udało, teraz postanowiłam postarać się trochę bardziej. Zaczynam od jutrzejszego poranka. Może ktoś się przyłączy? .

Suplementy

W zasadzie podstawą tak czy inaczej jest dobrze dobrane leczenie, ale wiadomo, że z tym akurat bywa sporo problemów. Mary Shomon radzi więc stosować suplementy. Wymienia wśród nich L-karnitynę, koenzym Q-10 i związek w skrócie nazywany NADH (treść artykułu >>> tutaj), który najogólniej rzecz ujmując jest swego rodzaju akceleratorem lub katalizatorem przemiany jedzenia w energię.

Energetyzujące herbaty

Szczególną rolę w tekście, do którego się odwołuję, przypisano herbacie z naciskiem na mate czyli gatunek herbaty. W tej chwili w sklepach herbacianych można kupić różne jej gatunki, więc dobór smaku herbaty do upodobań nie powinien być problemem. Ja ostatnio piję mate „Siła” czy jakoś tak (napis na opakowaniu lekko się rozmazał), ale szczerze … jakoś za tą herbatą nie przepadam i niespecjalnie mi smakuje mimo smakowych dodatków. Już wyżej postawiłabym czerwoną herbatę, choć MS o niej nie wspomina i łagodną herbatę zieloną. A co z kawą? MS ją odradza, ale ja stawiam i na kawę – kawę dobrą gatunkowo, mocną, bez dodatków ewentualnie z dodatkiem jakichś aromatycznych przypraw. Na pewien okres czasu, taka gorąca kawa, wypita w skupieniu, naprawdę stawia na nogi. Nie pijcie tylko jakichś lurowatych napojów kawopodobnych, bo one wyrządzają więcej szkody niż pożytku. O kawie piszę nie bez powodu – bo przyjęło się uważać ją za szkodliwą, ale pita z umiarem i naprawdę dobra gatunkowo nie szkodzi a wręcz może pomóc choćby jedynie w podładowaniu baterii, ale kawa zawiera też pewien mocny antyoksydant, który ponoć chroni nacje tradycyjnie pijące ten napar przed niektórymi chorobami. Ja tam w to wierzę, zresztą kawa naprawdę dobrze mi robi.

Na koniec jeszcze dodam, że gdy mnie osobiście łapie senność, a nie mogę sobie pozwolić na drzemkę staram się energetyzująco oddychać. Chyba najbardziej treściwe (instruktażowe, acz bez filozofii) opisy paru ćwiczeń oddechowych znajdziecie

Więcej pomysłów nie mam. Dodam jeszcze, że te same metody są też dobrym sposobem na uczucie chłodu. A jak Wy radzicie sobie z ospałością?

PS Z góry przepraszam za to, co w tej chwili dzieje się z komentarzami. Poprosiłam kolegę by mi to wszystko naprawił, bo komentarze via Facebook jakoś się poplątały, a na dodatek nie dostaję powiadomień, gdy się pojawiają.